Jestem ciągłym poszukiwaczem nowych smaków, nie lubię powtarzać wiele razy tych samych przepisów nawet jeśli są wyśmienite, bo wole testować nowe pomysły, jednak ta sałatka skradła moje serce i często pojawia się u mnie na talerzu. Aż sama się zdziwiłam, że jeszcze nie umieściłam tutaj przepisu. 

Za co tak ją lubię? Za smak, co jest oczywiste bo łączą się tutaj jedne z moich ulubionych smaków- kuskus, kurczak i pomidory. Kocham je wszystkie i mogłabym je jeść na milion sposobów, bo są to składniki łatwo dostępne, tanie i dają wiele możliwości. ;)

Sałatka idealna dla studentów :p



Sałatka z kurczakiem i kuskusem
(1 porcja)
150g piersi z kurczaka
1 średni pomidor
1 mała cebula
3 łyżki kaszy kuskus
1 duża łyżka kremowego serka naturalnego
1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
oregano/bazylia
pieprz
papryka ostra czerwona
1 łyżeczka sosu chilli

Pierś kroimy na małe kawałki i obsmażamy na patelni, odstawiamy. Pomidora obieramy ze skórki, kroimy i razem z posiekaną cebulą dusimy na patelni aż do momentu gdy pomidor zmięknie i stworzy "sos" podlewając w międzyczasie wodą. Dodajemy łyżeczkę koncentratu i dusimy do zgęstnienia. Przyprawiamy i dodajemy sos chilli. Po chwili mieszamy sos z serkiem. Kaszę zalewamy wodą na 5 min. Po tym czasie dodajemy ją do sosu i całość łączymy z kurczakiem. Ewentualnie doprawiamy jeszcze do smaku. 

Polecam dodać do całości jeszcze suszone pomidory wtedy powstaje wręcz danie idealne. 

Smacznego :)


O francuskich serach można opowiadać godzinami, godzinami można je też smakować. Są uważane za najlepsze na świecie, słusznie- nie słusznie nie wiem, bo aż taka koneserką nie jestem, jednak bez wątpienia są przepyszne. Nigdy nie mdłe, każdy ma charakterystyczny posmak i zapach. Nie ma miejsca na nijakość. Większość serów pleśniowych produkowanych w innych krajach ma podobny smak, są mdłe i nie da się ich rozróżnić. I tu na pewno górują nad nimi francuskie specjały. Z dalekiej podróży przytachałam więc do nas całkiem dużą ich ilość. Na szczęście jakoś przeżyły prawie 2 doby w mojej walizce w drodze powrotnej, choć walizka po otwarciu pachniała mocno i to dość specyficznie ;p
Na pierwszy ogień do spróbowania poszedł najpopularniejszy gatunek sera pleśniowego- camembert. Jest to kremowy, żółtawy ser pokryty białą pleśnią. Na fermach mleczarskich wytwarza się go z mleka surowego, na skalę przemysłową z pasteryzowanego. Dojrzewa około 3 tygodni. Wywodzi się on z małej francuskiej miejscowości- Camembert w Normandii w północno-zachodniej Francji. 
U mnie z firmy Coeur de Lion w paczce 250g.


Jest idealny solo, do czerwonego wina, do makaronów, ale wspaniale skomponował się smakowo również w tej sałatce

Sałatka z serem camembert i karmelizowanymi śliwkami
(1 porcja)
50g sera camembert
2 śliwki
duża garść sałąty
1/2 cebuli
1 łyżeczka curku
świeżo mielony kolorowy pieprz
ocet balsamiczny

Sałatę rwiemy na kawałki, cebulę siekamy, ser kroimy w podłużne kawałki a śliwki w półksiężyce. Na patelni z odrobiną wody rozpuszczamy cukier i karmelizujemy śliwki. Wszystkie składniki układamy na talerzu bądź wrzucamy do miski. Posypujemy lekko pieprzem i skrapiamy octem balsamicznym. Można podawać z grzankami i czerwonym winem. 




Smacznego ;)



Ziemniaki, kartofle, pyry.. to chyba najpopularniejsze polskie warzywo. Bo któż nie jadł schabowego z ziemniakami, kartoflanki czy nawet pieczonych ziemniaków z kiełbasą? Zbiegiem czasu odkryliśmy nowe "zastosowania" dla naszego przyjaciela- frytki i chipsy. ja jednak chyba jestem mutantem, ponieważ ziemniaków nie lubię pasjami juz od przedszkola. I właśnie tam mi je obrzydzono. Kucharka nie miała talentu i zamiast pysznego dodatku zapamiętałam suchą breję, która rosła mi w ustach. Do tej pory rośnie. Są wyjątki- chipsy i frytki nie są złe ;p A ostatnio odkryłam jeszcze lepszą ich wersję i na dodatek zdrową i dietetyczną. Bo ziemniaki to według wszystkich nieumiejętnie się odchudzających zmora numer jeden. A to kłamstwo starsze niż świat. Ziemniaki są zdrowe, tanie, łatwo dostępne i wcale nie tuczą. W rozsądnych ilościach i z dobrymi dodatkami. 
Postanowiłam więc dać im szansę i zrobiłam sałatkę. 


Sałatka z pieczonymi ziemniakami i mozzarellą

pieczone ziemniaki
ziemniaki (najlepiej małe młode) 180 r
białko jaja
łyżka sosu sojowego

dodatki 
mozzarella 1/2 kulki
parę liści sałaty
cebula 1/3 średniej
pieprz sól bazylia papryka
2 łyżki jogurtu 

Ziemniaki obieramy, kroimy w "łódeczki" lub w inny dowolny kształt, białko jaja mieszamy z sosem sojowym i maczamy w tej mieszance ziemniaki. Pieczemy 40 minut w temp 200 stopni jednak ja jako leniuch i człowiek z dłuuugo rozgrzewającym się piecem postanowiłam spróbować upiec je w mikrofalówce i udało się. Nastawiłam na max moc i piekłam około 10-15 minut przewracając je w międzyczasie na drugą stronę. 
Cebulę siekamy, mozzarellę kroimy w kawałki, doprawiamy i dodajemy jogurt. 



Mnie zawojowanemu przeciwnikowi ziemniaków smakowało bardzo, a specjalnie dodałam tak mało dodatków by nie zabić smaku ziemniaków. I były pyszne. 
Aż mam ochotę na ziemniaki teraz ;p 



Smacznego ;))




Featured Posts